Sen #18

Treść:

Średniowieczne czasy, dwie krainy między sobą walczące. Akcja toczy się na jednym z dwóch zamków, gdzie wraz z pełnym fortem żołnierzy czekamy na wsparcie. Nagle nawiedza nas ogromny stwór, podobny do smoka. Ukrywamy się na wielu poziomach przed nim czekając na posiłki. Zamek wydaje się teraz bardziej jak kilkupoziomowy parking gdzie próbujemy się schować na niższym poziomie. Na nasze nieszczęście stwór zamienia każdego w kamień, kto na niego spojrzy. Po pewnym czasie zamek zostaje stracony i ktoś inny go przejmuje, temat smoka zanika, jakby go nigdy nie było. Następnie wywiązuje się walka między ludźmi. Kluczowy moment rozgrywa się na basenie gdzie walczymy. Basen szybko napełnią się martwymi przeciwnikami. Ciekawe, że woda jest tak naprawdę czarna i nie widać nic pod nią (zwłaszcza ciał, ale mimo to czujesz je przebiegając po „wodzie”).
Następnie zaczynamy się relokować, w kilka osób jedziemy rowerami wzdłuż jakiejś krainy. Z jakiś względów zmieniamy trasę i… czekamy, bo słyszymy od jednego z uczestników, że widzi krowy. W tym momencie widok z góry na okolice i pokazane jest, jak jedziemy inną drogą do celu (a właściwie stoimy i czekamy a z nami ruch samochodowy) i … spotykamy wyścig. Na końcu faktycznie pojawia się jedna krowa… Droga okazuje się starym korytem rzeki w kanionie, która nagle odzyskuje wodę i trzeba… uciekać, aby nurt nikogo nie porwał. Obok nas znajduje się nagle sporo ludzi, jakby studentów i nie każdemu udaje się uciec. Później otoczenie się przemienia w wybrzeże morskie. Wygląda to bardziej jak wydmy i „morze” – gdyż tak naprawdę jest to bardziej płynące powierzchnia do wielkiego otworu. W samych wydmach jest na bocznej ścianie kilka półek, których bezpiecznie można podążać, ale trzeba uważać, aby nie wpaść w wielki otwór do którego płynie płynąca powierzchnia. Ciekawe, że stojąc na krawędzi stoisz na zastygłej powierzchni niczym na lawie.
Podchodząc od ryzykownych krawędzi na bok, całość nabiera najniewyraźniejszych kształtów wybrzeża. W międzyczasie pojawia się temat badawczy „dinozaurów”, które żyły w ich wodzie. Całość była opublikowana przez pewną kobietę, ale okazało się kłamstwem. Jak po chwili się przekonuje, po powierzchni morza/oceanu przechadzają się ogromne dinozaury (coś pomiędzy tyranozaurem a Godzillą), które wydają się nie groźne. Po chwili pojawiają się z wielkich tunelów duże jaszczury, które zwalczają te dinozaury i to daje przeczucie, że to jest prawda na temat historii badawczych dinozaurów i ich wyginięcia, albo przynajmniej co było ich problemem. W międzyczasie podczas obserwacji z powierzchni wody podwodnych istot (powierzchnia była jakby szklana, bo której można było chodzić) czyszczę aparat i nawiązuje rozmowę z podobnymi badaczami, których uroda wskazywała na Azję.

Interpretacja:

Całość jakby flashback z dalekiej przeszłości. Mój umysł próbował jakoś racjonalizować wszystko aby zrozumieć, ale wyraźne są:
– starożytny konflikt,
– specyficzne zjawiska jak ogromne dziury w ziemi pochłaniające ogromne ilości wody (i ziemi?)
– ogromne istoty niczym smoki/dinozaury
– wyginięcie w/w istot dzięki działaniom „jaszczurów”

Warto podkreślić, że wczoraj absolutnie nic się nie wydarzyło co mogło by natchnąć taki sen, a przed samym snem oglądałem jedynie komika Jimmy’ego Carr’a 🙂

Dużo zapamiętałem ze snu bez zapisywania do zeszytu (co mnie mega cieszy). Ciekawe tylko, że kupiłem wczoraj kryształ górski i przed snem skierowałem go na siebie… Ale to inna historia 🙂

Post navigation